Dziewiętnastoletnia Julia, której życie kręci się dookoła
smażenia fląder w nadmorskiej knajpie rodziców i ganiania się po wydmach z
chłopakiem, wyjeżdża na studia do Warszawy. Przed wyjazdem dowiaduje się, że na
tych samych wydmach, na których zburzył jej zamek z piasku, jej chłopak
uprawiał seks z inną kobietą, więc do stolicy wyjeżdża jako singielka.
Ostatecznie nie idzie jednak na studia, z tego planu
rezygnuje w trakcie pisemnego egzaminu wstępnego (w którym roku jest osadzona
akcja tego filmu?), zamiast na studia idzie do salonu fryzjerskiego, gdzie
klientki odbywają niesamowitą rozmowę:
„– A ty, jak jesteś taka mądra, to powiedz, jaką dietę teraz stosujesz?
– Dużo ruchu i mięska.
– Jakiego?
– Jakiego? No ludzkiego. Jestem humanistką, stawiam na
człowieka, najlepiej dwa razy dziennie. Kolacja dzwoni”.
Marta, właścicielka salonu i znajoma rodziców Julii, mówi
bohaterce, że „jej Ukraince kończy się wiza”, więc Julia może zamieszkać u niej
za cenę wykonywania usług porządkowych. Praca dla Julii też zaraz się znajduje,
bo jedna z klientek salonu, Marlena, uznała ją za dobry nabytek dla swojej
agencji modelingowej.
To film nie dość, że z lat dwutysięcznych, to jeszcze
opowiadający o świecie mody, oczywiste jest więc, że dołoży wszelki starań, aby
wpędzić widzki w zaburzenia odżywiania. Nie mija dwadzieścia minut filmu, a
bohaterka słyszy, że „powinna się wziąć za siebie, zero tłuszczów, zero
węglowodanów”.
Pierwsza sesja zdjęciowa nie przebiega dobrze. Julka jest
zestresowana, a próby rozbawienia jej przez fotografa nie pomagają, dodatkowo
sytuację pogarsza nazwanie jej „lalą” i prośba o zsunięcie ramiączka sukienki
albo nawet rozebranie się. Julia czuje się na tyle niekomfortowo, że przerywa
sesję.
Dostajemy też wgląd w smutną i toksyczną relację Kacpra i
Marleny. Kacper wieczorem przychodzi do biura Marleny kompletnie pijany i
zaprasza ją na wspólne picie jej alkoholu i clubbing, na które ta nie ma
ochoty. Z tego co mówi Marlena, zwykle gdy Kacper chce z nią spędzić czas,
wygląda to podobnie.
Mimo że musi go sobie zarzucić na ramię, żeby wprowadzić go
po schodach do swojego mieszkania, przebiera się w seksowną koszulę nocną i
starać się o zbliżenie. Do niczego nie dochodzi, bo Kacper już zasnął na
kanapie. Gdyby nie spał, musielibyśmy to sklasyfikować jako wykorzystanie osoby
pijanej do granicy przytomności, więc myślę, że dobrze wyszło. Dodam jeszcze,
że przebranie się Marleny w koszulę nocną to była najmniej efektowna scena
zmiany stroju bohaterki, jaką kiedykolwiek widziałam: sukienka, którą miała na
sobie wcześniej, była prawie identyczna.
Rano Kacper nic nie pamięta, co Marlena wykorzystuje, by
wkręcić mu, że uprawiali seks. Ma też do niego pretensje o to, że pracuje,
robiąc zdjęcia atrakcyjnym kobietom… jako fotograf w jej własnej agencji modelek.
Swojej kumpeli na siłowni (tamtej humanistce) też wkręca, że przespała się z
Kacprem, do tego upiera się, że on wcale nie pije. Kumpela pyta o rozmiar
penisa, ale nie otrzymuje odpowiedzi.
Marlena to postać uosabiająca najgorsze mizogińskie
przekonania co do kobiet, dla których ważna jest praca. Manipulantka, ale
jednocześnie żałosna desperatka. na jakimś poziomie można by jej było żałować,
gdyby nie była tak papierowa.
Zdaniem Kacpra sesja zdjęciowa Julii była nieudana, ale klient
przypadkowo widzi jej zdjęcia i podobają mu się bardziej niż zdjęcia modelki,
którą zamówił do swojej reklamy. Bohaterka niechętnie, ale się zgadza na udział
w sesji zdjęciowej na Maderze. W samolocie upija się razem z Kacprem i rodzi
się miedzy nimi sympatia. Julia chyba akceptuje wyjaśnienie Kacpra, że prośby,
żeby się rozebrała, były żartami. W samolocie piją tyle, że Kacper przerzuca
sobie Julię przez ramię, żeby wydostać ja z lotniska. Nawyki dotyczące
konsumpcji alkoholu przedstawione w tym filmie są zatrważające.
Przy następnej sesji zdjęciowej Julce znacznie łatwiej
pracuje się z Kacprem. Problem pojawia się, gdy klient zaczyna robić sobie
nadzieje, że Julia pójdzie z nim do łóżka. Jako że w tej roli jest Karolak, to
jest to wątek komediowy, więc Kacper i Julia nie mają problemu z olaniem go i
rozwijaniem swojej relacji romantycznej, która nie wiadomo kiedy tak naprawdę
się narodziła. Kiedy razem pili? Kiedy jedli śniadanie z klientem gadającym coś
o nabiale? Kiedy Julia uśmiechała się do aparatu, podczas montażu muzycznego?
Stawiam, że wtedy.
Po tym jak Julia i Kacper uprawiają seks, rano do Kacpra
dzwoni Marlena, a ten mówi jej, że jest sam, o co Julia się obraża, ale nie
zaważa to na jej decyzji o podjęciu się dalszej pracy w agencji, bo zaczyna się
jej podobać wizja pracy modelki. Po powrocie Julii do Warszawy, po jej
pierwszej nieudanej lekcji chodzenia na szpilkach, Kacper naskakuje na nią pod
budynkiem i całuje, mimo że ta się wyrywa. Wtedy odpala się romantyczna muzyka
i przechodzimy do sceny seksu… e, tak.
Chociaż jeszcze przed chwilą Julia nie mogła przejść przez
pokój w szpilkach, jakimś cudem wypada świetnie, gdy musi zastąpić główną
gwiazdę wieczoru na wybiegu, ponieważ ta uszkodziła sobie kostkę, biegając na
obcasach. Po pokazie Julia ucieka z aftera z Kacprem i całuje się z nim na
ulicy, przez co o ich związku dowiaduje się Marlena.
Klient, który chce się przespać z Julią, umawia się z nią na
kolację pod pozorem spotkania biznesowego. Do tej samej restauracji Kacpra
również pod pozorem spotkania biznesowego zaprasza kumpela Marleny – to
przemyślana pułapka. Kacper ma zobaczyć Julię z klientem, żeby kumpela Marleny
mogła mu wkręcić, że Julia jest z prowincji, więc musi robić karierę przez
łóżko. Kacper podchodzi do stolika Julii i zaczyna robić scenę. Na jego zarzuty
Julia, zamiast zaprzeczać, przypomina mu, że on rucha swoją szefową, więc nie
ma prawa jej oceniać. Z perspektywy tego, co o ich relacji wie Julia, to dobra
odpowiedź, z perspektywy Kacpra jednak jest to przypomnienie o tym, że wedle
jego wiedzy pod wpływem alkoholu odbył stosunek, którego nie chciałby na
trzeźwo.
Chwilę później widzimy, jak Marlena wyrzuca Julii sypianie z
„jej facetem”. Mówi: „Możesz wracać na to swoje zadupie, bo tu pracują ludzie z
klasą”. Jak widać, zachowanie wieśniaczki to sypianie z facetem, o którym inna
kobieta twierdzi, że to jej chłopak, a zachowanie godne damy to wkręcanie
typowi, że się naruszyło jego nietykalność cielesną.
Julia wraca na swoje zadupie, ale zaraz dostaje telefon od konkurentki
Marleny i wraca do Warszawy. Zanim jej stopa przestaje próg nowej agencji, już
udaje jej się wytargować z nową szefową bardziej korzystną prowizję.
W czasie gdy Julia robi zawrotną karierę i pokazuje się na
okładkach wszystkich czasopism, które wykupiły reklamę w filmie, Kacper
niechętnie randkuje z Marleną. Czemu? Nie wiem. Trudno nawet powiedzieć, żeby
chodziło o pracę, bo jest doświadczonym fotografem i wątpię, żeby miał problem
ze znalezieniem nowego zatrudnienia.
Nagle Marlena mu się oświadcza, a jego odpowiedź brzmi „Ale
po co nam to?”. Do głowy przyszło mi dokładnie to samo pytanie. „Jesteś
artystą, tak? Potraktuj to jako happening” – namawia go Marlena. Kacper
stwierdza, że skoro Marlenie tak bardzo zależy, to weźmie z nią ślub. Nie widzę
innego uzasadnienia faktu, że tak mało zależy mu na decydowaniu o własnym życiu,
niż jakieś odmęty depresji współistniejącej z jego chorobą alkoholową.
Jako że Kacper nie ma przyjaciół, prosi na świadkową swoją
asystentkę (a dokładnie byłą asystentkę, ponieważ rzuciła pracę, żeby studiować
weterynarię), ale ta zamiast się zgodzić, próbuje mu przemówić do rozumu i
namówić do zerwania zaręczyn. Kacper nie chce jej słuchać i proponuje, żeby
przynajmniej przyszła się z nim napić na wieczorze kawalerskim.
Kacper ostatecznie porzuca Marlenę przed ołtarzem, bo
dowiaduje się, że kumpela Marleny sfotoszopowała jego zdjęcie z Marleną, przez
które Julia z nim zerwała. Chyba. Nie jestem przekonana, czy dobrze rozumiem
ten wątek. Kacper gna powozem konnym, żeby zjawić się na pokazie z Julią w roli
głównej. Nie wiem, czemu tak się spieszył na ten pokaz, przecież mógł z nią
porozmawiać po nim, do czego było konieczne wbicie się na wybieg? Chyba tylko
uzasadnienia tytułu filmu. Najpierw myślałam, że jedzie na lotnisko, żeby
zdążyć z wyznaniem miłości przed jej wylotem na sesję w Paryżu czy Rzymie, ale
nie, chodziło o zakłócenie pokazu.
W ostatniej scenie siedzą razem na plaży i Kacper narzeka,
że Julia ciągle będzie w rozjazdach, co ma być urocze, ale tylko mnie
zirytowało. Daj dziewczynie z prowincji nałapać zleceń.
Trochę mamy tutaj „Diabeł ubiera się u Prady”, trochę
komedię romantyczną tak schematyczną, że gubi wszelki sens. Co z tego, że ślub
na końcu nie ma żadnego sensu, finał przecież musi wyglądać jak finał. Głównej
parze nie da się kibicować, bo czemu bym miała życzyć komuś związku z Kacprem,
wiecznie pijanym i nie rozumiejącym słowa „nie”. Kacper powinien dać sobie
spokój ze związkami, pójść na terapię i dołączyć do AA, a Marlena przejść długie
i gruntowne przeszkolenie od działu HR.
Kariera modelki jest wielkim marzeniem, ale mamy nią również
pogardzać. Super jest zostać modelką, ale to branża pustaków, więc fantazja
musi obejmować bycie odkrytym przypadkiem z powodu swojego naturalnego piękna,
by cały czas można było czuć się lepszym niż ludzie, którzy sami wybrali taką
ścieżkę. Być supermodelka, ale nigdy nie musieć publicznie pokazać, że chciało
się nią zostać – oto życie snem.
Wiemy, że w branży dochodzi do wielu nadużyć na tle
seksualnym i w czasach premiery filmu również doskonale o tym wiedzieliśmy. Jak
film komentuje to zjawisko? Pocieszny Karolak w roli przystawiającego się do
modelki klienta i wmieszane w pojazd od Marleny kilka komplementów względem
Julii dotyczących tego, że ewidentnie dziewczyna wie, z kim się przespać, żeby
się ustawić. Zresztą cały wątek Kacpra i Marleny pokazuje, jak poważnie film
bierze problem molestowania seksualnego.
Nie jest to film udany, ale na tyle durny, żeby dało się go
oglądać dla beki, dlatego miłośnikom tego typu rozrywki mogę go polecić. Nikomu
innemu na pewno nie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz